Przejdź do głównej zawartości

PUPA No transfer Foundation . MUST HAVE!

  Witajcie Kochani!

 Zapraszam Was dziś na recenzję podkładu firmy PUPA.
Nazywa się No transfer foundation.
Kolor 01

PUPA No Transfer Foundation
Koszt ok. 105zł
Dostępny w Douglas i Sephora
Przydatność to 12 miesięcy od otwarcia.








Najpierw przedstawię Wam to co pisze o nim producent ( z Wizaż.pl)

cyt: Nowy, nawilżający podkład NO TRANSFER o wzbogaconej i ulepszonej formule. Nie ściera się i nie pozostawia śladów. Zapewnia naturalny wygląd, gładkość skóry i uczucie niebywałego komfortu. Utrzymuje się nawet do 14 godzin. 

Minimalizuje niedoskonałości cery oraz perfekcyjnie ją matuje. Idealnie wyrównuje koloryt skóry, nie powodując efektu maski. Zawiera filtr ochronny SPF 15. Delikatna, lekka konsystencja ułatwia precyzyjną aplikację. Podkład po nałożeniu na skórę utrwala się już po upływie 1 min. 

Hypoalergiczny, testowany dermatologicznie. Dla wszystkich rodzajów cery. Elegancki, szklany flakonik z dozownikiem. 

Dostępny w 4 odcieniach: 
01 light 
02 light 
03 medium 
04 medium


   

   Przede wszystkim ogłaszam wszem i wobec  , że jest to najlepszy podkład nawilżający , który nieziemsko pięknie wygląda na twarzy, na rynku !!!!
Zużyłam całe opakowanie w niecały rok. 


Opakowanie 

* Szklana buteleczka
* Pompka, która wyciska idealną wręcz ilość

Produkt :

* Konsystencja idealna, jak gęściejsze mleczko do zmywania makijażu.
* Zapach prze-prze piękny ! Żaden inny podkład tak nie pachnie.

Aplikacja:

Nakładałam go wszystkim, palcami, pędzlami, gąbkami .
Wszystkie te sposoby się sprawdziły, ale i tak wolę albo pędzel, albo paluszki ;)

Efekt:

Rozprowadza się jak masełko, nie tworzy plam, smug, zacieków .
Wtapia się bardzo ładnie w skórę, wygląda bardzo naturalnie.
Nie tworzy maski, nawet gdy dokładamy kolejne warstwy.
Kolejne warstwy dobrze się ze sobą łączą.
Krycie ma średnie,przy pierwszej warstwie wyrównuje koloryt i zakrywa drobne niedoskonałości.
Druga warstwa daje już średnie krycie.
Skóra wygląda promienie, gładko, świeżo, wygląda na bardzo zadbaną.
Nie podkreśla ŻADNYCH!!!! skórek, nie wchodzi w zmarszczki, nie waży się.
Mam cerę mieszaną, w kierunku suchej, a mogę go nakładać na gołą skórę, bez kremu pod spód !
Wykończenie ma rozświetlające , nawilżające, ale nie lepi się, ani nie błyszczy .
Daje taki pomiędzy satyną, a rozświetleniem efekt.
Do skóry normalnej, mieszanej-przesuszonej, suchej sprawdzi się znakomicie.
Ma piękny kolor BARDZO naturalny, taki złoty brąz z odcieniem kawy z mlekiem.
Ani grama różowych , czy pomarańczowych tonów.
Utrzymuje się ok. 6 godzin, nie jest to podkład long lasting, mimo iż producent tak go opisuje....
Przypudrowany trzyma się troszkę dłużej, ale nawet jak zanika, to nie tworzy plam.


    Jest to podkład, do którego wrócę gdy tylko będę mieć wolne 100zł, oraz będę wracać zawsze.
Jako jedyny tak bardzo podbił moje serce i przypasował mojej cerze.
POLECAM  go z czystym sumieniem (mimo wszystko zanim go kupicie-weźcie próbkę )

Dzięki za uwagę , buziaki <3




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Recenzja pędzli GLAM BRUSH, po 1.5 roku używania.

Hey moi Kochani!
Co u Was słychać? :)

Dzisiaj dam Wam moją prywatną opinię o posiadanych przeze mnie pędzlach z firmy  Glam Brush.
Mam je już 1,5 roku, bo zamówiłam je 25.12.2014 roku .   Musicie pamiętać, że to co ja o nich myślę, to jest moja i tylko moja opinia, którą wyrabiałam sobie przez ten czas. Nikt nie ma na nią wpływu. Jest ona szczera i niewymuszona. Prawdziwa.  Moje oczekiwania co do pędzli, oraz ich zastosowanie mogą się różnić, czasem mocno, od Waszych oczekiwań. 


    Oczywiście to nie są moje pierwsze pędzle, mam porównanie do innych firm, min MAC, Inglot, Zoeva, Hakuro, Real Techniques..


Daję sobie możliwość oceny, ponieważ używam ich często, długo, znam ich plusy, oraz minusy.      Mam nadzieję, że moja opinia przyda się Wam, przy wyborze swoich pędzli.  Niedługo zrobię podsumowanie moich pędzli z Zoeva,  a jeśli chcecie opinię pędzli MAC- dajcie znać na dole.


  Muszę Wam wspomnieć o czymś bardzo ważnym.

OGROMNY RABAT w Yves Rocher = HAUL :)

Cześć :) Niedawno pisałam Wam o super rabacie w YVES ROCHER, gdzie przy zakupach powyżej 200zł, miałyśmy  100zł zniżki. I jak tu mamy oszczędzać? nic nie kupować?? No nie da się :)  Zrobiłam 2 zamówienia.



Pokażę Wam dziś na co skusiłam się za drugim razem, bo kosmetyki z pierwszego zamówienia już używam i je przedstawię Wam kiedy indziej, w innych postach / ulubieńcy/buble/recenzje/test i takie tam ;) Polecam Wam zakup tych kosmetyków przez ich stronę internetową, bo w sklepach niema takich rabatów, przecen i gratisów.