Przejdź do głównej zawartości

LAURA MERCIER Candleglow - Blask świec na twarzy.


Blask świec na twarzy- tak Laura Mercier opisuje swój najnowszy podkład.
Nie powiem, zachęciło mnie to ogromnie, ponieważ takiego opisu jeszcze na podkładach nie widziałam. Kupiłam w Douglasie za kwotę  219zł , przetestowałam z różnymi pudrami, kremami i przychodzę do Was z moją opinią.


Podkład Laura Mercier Candleglow zamknięty jest w szklanej, zgrabnej butelce z malutką pompką, która jednorazowo dozuje bardzo małą ilość podkładu. Możemy dzięki temu nałożyć tyle, ile potrzebujemy, nic nam się nie zmarnuje.


Formuła dość gęsta,  nie spływa z dłoni, ale rozprowadza się bez problemu.
Polecam nakładać go na delikatne serum i krem, który nie należy do ciężkich.
Najlepiej zgrywa się z kremami o żelowej konsystencji.


Po nałożeniu czuć ukojenie, nawilżenie suchej skóry.
Nie ma w nim pudru, ani satyny, po prostu jest nawilżający i komfortowy, co bardzo mi się podoba.

Krycie od lekkiego do średniego, można go dokładać, ale pełnego krycia w jego przypadku nie otrzymamy. Wszystko oprócz największych moich niedoskonałości 2 warstwy przykryły. Wyrównały koloryt, ukryły zaczerwienienia, lekkie naczynka przy nosie, małe przebarwienia i czerwone plamki.
Nie poradził sobie jedynie z większymi pozostałościami po niedoskonałościach.

 Leciutko zastyga na skórze, na mojej suchej cerze nie przemieszcza się, podczas dotyku dłonią.
Ponieważ jest dość gęsty, trochę się lepi, dlatego nie polecam utrwalać go pudrami w kamieniu, pudrami o dobrym kryciu, bo możecie osiągnąć przeciążony efekt makijażu.
Pięknie się prezentuje omieciony meteorytami Guerlain, pudrem DIOR ( który cudownie wygładza buzię i bardzo dobrze utrzymuje makijaż w ryzach), oraz najlżejszym na świecie pudrem z NARS- w tym przypadku makijaż wygląda najdelikatniej.

PRZED:





Laura Mercier Candleglow w Douglasie dostępny jest w 8 odcieniach.
Mój kolor CASHEW ( jaśniutki) nadaje skórze ciepłego, rozmytego połysku, faktycznie można ten efekt przyrównać do blasku świec. Jest to jasny odcień, beż z lekkim żółtym pod tonem.
Nie wchodzi w pory, ale też nie wygładza ich zbytnio. Skóra wygląda jak skóra, całość wygląda naturalnie.

Nie podkreśla suchych miejsc, nie tworzy przesuszenia. Nawet gdy mam takowe przy nosie, to po jego nałożeniu skórki są jakby przyklejone do twarzy, nie widać ich.

Co ważne podkład nie ciemnieje, przez cały dzień ma kolor taki, jak w momencie nakładania go na twarz.

PO PRAWEJ (Twojej) MAM PODKŁAD LAURY, PO LEWEJ TYLKO PIELĘGNACJA.


Trzyma się na mojej buzi cały dzień. Oczywiście nie w stanie idealnym, trzeba go w ciągu dnia raz, góra dwa poprawić. Lekko zaczyna się wyświecać w miejscach bardziej na to narażonych.
Gdy zacznie się świecić, a my z tym nic nie zrobimy, to powoli zacznie się ścierać.
Natomiast odciśnięty bibułką i leciutko przypudrowany, trzyma się na twarzy kilka kolejnych godzin.

Nie waży się na mojej twarzy, nie tworzy ciastka, nie wysusza mojej skóry, pod koniec dnia nie czuję przeciążenia. Cera nie robi się szara, ani zmęczona.

Jest to podkład typowo dla suchych skór. Myślę, że mieszane też mogą go używać, ale niestety nie utrzyma się na nich tak ładnie, jak na mojej suchej cerze.

Nadaje się również świetnie dla dojrzałych cer, ponieważ nie wchodzi w zmarszczki, nie podkreśla ich, poprzez nawilżenie cera wygląda lepiej, a dzięki odbiciu światła- młodziej, świeżej.




Do wykończenia makijażu użyłam korektor Estee Lauder Double Wear Stay-in-Place, kolor 1C, meteoryty Guerlain w kolorze 03, bronzer NARS Laguna, zamiast różu nałożyłam brzoskwiniowo-złoto-brązowy produkt z DUO do konturowania od Toma Forda, oraz rozświetlacz z tego właśnie zestawu. Pomadka to MAC FAUX.








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Recenzja pędzli GLAM BRUSH, po 1.5 roku używania.

Hey moi Kochani!
Co u Was słychać? :)

Dzisiaj dam Wam moją prywatną opinię o posiadanych przeze mnie pędzlach z firmy  Glam Brush.
Mam je już 1,5 roku, bo zamówiłam je 25.12.2014 roku .   Musicie pamiętać, że to co ja o nich myślę, to jest moja i tylko moja opinia, którą wyrabiałam sobie przez ten czas. Nikt nie ma na nią wpływu. Jest ona szczera i niewymuszona. Prawdziwa.  Moje oczekiwania co do pędzli, oraz ich zastosowanie mogą się różnić, czasem mocno, od Waszych oczekiwań. 


    Oczywiście to nie są moje pierwsze pędzle, mam porównanie do innych firm, min MAC, Inglot, Zoeva, Hakuro, Real Techniques..


Daję sobie możliwość oceny, ponieważ używam ich często, długo, znam ich plusy, oraz minusy.      Mam nadzieję, że moja opinia przyda się Wam, przy wyborze swoich pędzli.  Niedługo zrobię podsumowanie moich pędzli z Zoeva,  a jeśli chcecie opinię pędzli MAC- dajcie znać na dole.


  Muszę Wam wspomnieć o czymś bardzo ważnym.

PUPA No transfer Foundation . MUST HAVE!

Witajcie Kochani!

 Zapraszam Was dziś na recenzję podkładu firmy PUPA.
Nazywa się No transfer foundation.
Kolor 01

PUPA No Transfer Foundation
Koszt ok. 105zł
Dostępny w Douglas i Sephora
Przydatność to 12 miesięcy od otwarcia.

OGROMNY RABAT w Yves Rocher = HAUL :)

Cześć :) Niedawno pisałam Wam o super rabacie w YVES ROCHER, gdzie przy zakupach powyżej 200zł, miałyśmy  100zł zniżki. I jak tu mamy oszczędzać? nic nie kupować?? No nie da się :)  Zrobiłam 2 zamówienia.



Pokażę Wam dziś na co skusiłam się za drugim razem, bo kosmetyki z pierwszego zamówienia już używam i je przedstawię Wam kiedy indziej, w innych postach / ulubieńcy/buble/recenzje/test i takie tam ;) Polecam Wam zakup tych kosmetyków przez ich stronę internetową, bo w sklepach niema takich rabatów, przecen i gratisów.